Odczepcie się! Nigdzie nie jadę!

Zależna w podróży

Odczepcie się! Nigdzie nie jadę!

Muzeum Początków Państwa Polskiego Gniezno

SISTERS92

Muzeum Początków Państwa Polskiego Gniezno

Szkoła ekoturystyki. Lekcja pierwsza – nocleg ekologiczny

Zależna w podróży

Szkoła ekoturystyki. Lekcja pierwsza – nocleg ekologiczny

Sycylia: wakacje samochodem dookoła wyspy

Zależna w podróży

Sycylia: wakacje samochodem dookoła wyspy

Bazylika prymasowska Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Gniezno

SISTERS92

Bazylika prymasowska Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Gniezno

Pałac Herbsta Księży Młyn Łódź

SISTERS92

Pałac Herbsta Księży Młyn Łódź

Norymberga. Fotograficzny spacer

Zależna w podróży

Norymberga. Fotograficzny spacer

Kazachstan: wiza turystyczna i diabeł, co taki niestraszny

Zależna w podróży

Kazachstan: wiza turystyczna i diabeł, co taki niestraszny

Latarnia Morska Sopot

SISTERS92

Latarnia Morska Sopot

Obserwatorium kultury i świata podróży

Targ staroci na Saint Quen w Paryżu

Mój ostatni dzień w Paryżu spędziłam na targu staroci w okolicach Saint Quen. Najlepiej z centrum dojechać metrem. Potem należy się przygotować na małe wyzwanie. Czeka na Was tłum przebiegłych rumunów, cyganów i innych typów, którzy będą chcieli Wam wcisnąć wszystko i nic zanim wejdziecie na targ. Pierwsze co to pozamykałam na wszystkie spusty plecak, dokumenty i pieniądze schowałam najbezpieczniej jak się dało. Nie patrzyłam im w oczy, omijałam pewnym krokiem i udawałam, że nie rozumiem co mówią.  ABC targu staroci w Paryżu Prawda jest taka, że zanim wejdziemy na targ staroci, trzeba sprytnie ominąć targ z odzieżą i wspomnianych „sprzedawców” ulicznych, którzy są w stanie za Wami nawet iść jeszcze kilkanaście metrów, próbując prawie na siłę sprzedać podróbki perfum, torebek czy zegarków. Wejście na targ zaczyna się od ulicy i można zacząć zwiedzanie – tak jak ja – od części, gdzie stoiska są ciut chaotycznie rozstawione i nie są podzielone na boksy, tylko tak jak się postawiło sprzedawcom, tak stali. Po drugiej stronie ulicy wejdziemy już do części podzielonej na boksy – wygląd jak na typowym targowisku. W tej części zajdziemy także ogromny pomarańczowy statek kosmiczny, stojący na środku targowiska. Jeżeli zgłodniejecie to właśnie tutaj jest część gastro. Wydaje mi się, że każdy znajdzie coś dla siebie. Warto jednak przystanek na jedzenie zrobić w środku targowiska bo restauracja wydaje się bardziej bezpieczna niże te co serwują uliczne jedzenie na zewnątrz. Kiedy targ jest czynny? Muszę tu przytoczyć pewną historię jaka nam się przytrafiła. W pierwszy dzień jak byłam w Paryżu wraz z przyjaciółką uparłyśmy się na ten targ. Szukałyśmy dobre 2 h, nikt nie był nam w stanie pomóc bo kaleczyli wszyscy angielski i nas nie rozumieli. W końcu w okolicach Saint Quen wchodzimy zrezygnowane do informacji turystycznej i Pani słabym angielskim wyjaśnia nam, że targ jest już blisko, ale jest …. ZAMKNIĘTY!!! Prawie dopadł nas płacz, lament i rozpacz. No dobra, to kiedy jest czynny? I tu dla Was informacja, ale jest to komunikat z końcówki maja 2015 roku. Targ jest czynny w soboty, niedziele i poniedziałki od godziny 9-10 rano. Postanowiłyśmy się nie poddawać i na ostatni dzień zaatakowałyśmy targ. Trafiłyśmy na niego na ok. 10:00 rano i się już życie na nim toczyło. Co można kupić na paryskim targu staroci ? Wszystko … !!! Naprawdę znalazłyśmy cuda na wystawach. Od przykładowo breloczków czy zawieszek za 1 euro, po drogocenne meble, biżuterię czy ubrania. W zależności czy czegoś szukamy, czy przypadkiem trafimy na ewenement zawsze coś wpadnie nam w ręce. Kupiłam sobie broszkę z Bretanii, piękną i unikatową za 15 euro. Podoba mi się to, że w otoczeniu moim nikt takiej nie ma. Widać ja niej zarys lat, a także unikatowość. Jeżeli ktoś lubi mieć starocie jako wyposażenie domu, to tu poczuje się jak w raju. Ja byłam zachwycona bo bardzo lubię antyki i wszystko co z nimi związane. Z ciekawostek – na targu można zakupić ubrania sprzed 100 lat do teatru lub stare podróżnicze wyposażenie w postaci walizek. Płyty winylowe, stare meble, lampy, elementy dekoracyjne, biżuteria, lustra, odzież, torebki, paski, walizki, pocztówki, książki, breloczki, gazety, listy i tysiące innych rzeczy można tu było znaleźć. Polecam wybranie się tutaj na „zwiedzanie”. Nam szwędanie się po targu zajęło dobre 3 godziny jak nie więcej. Jeżeli ktoś lubi te klimaty – ja uwielbiam – to będzie zachwycony! Kategoria: Wycieczki Tagged: antyki paryż, saint quen paryż, targ staroci w paryżu

Steve McCurry – wnioski

Dobas

Steve McCurry – wnioski

Interrail Global Pass: Jedź w Europę pociągiem!

Zależna w podróży

Interrail Global Pass: Jedź w Europę pociągiem!

Obserwatorium kultury i świata podróży

Co warto zobaczyć w Paryżu – dzień II

Kolejny dzień w Paryżu. Wstajemy bardzo wcześnie i rozpoczynamy naszą wędrówkę. Cały dzień poruszamy się metrem i na piechotę. Jeżeli chcemy zrealizować dzisiejszy plan, nie ma żartów. Najpóźniej wychodzimy o 9.00 i atakujemy Paryż do nocy.  Wieża Eiffla Start ma miejsce pod wieżą Eiffla. I tu uczulam na kilometrowe kolejki w celu udania się za niecałe 20 euro na górę. Stania mniej więcej na 4 h. Odpuściłam, bo szkoda czasu i nerwów. Dodam, że bycie tuż pod samą wieżą Eiffla robi wrażenie. Z daleka wydaje się być ciut mniejsza niż jest w rzeczywistości. Bazylika Sacre Coeur Kolejnym punktem w podróży jest bazylika, usytuowana na wzgórzu, z którego mamy możliwość podziwiania pięknej panoramy Paryża. Wejście do środka jest bezpłatne, warto zobaczyć – robi wrażenie. Co ciekawe przy bazylice rozpościera się zielony trawiasty teren, na którym turyści i miejscowi wylegują :) Każdy kto siedział na trawce jadł sobie drugie śniadanie, ktoś inny czytał książkę, a jeszcze ktoś inny siedział w zamyśleniu. Fajne miejsce na odpoczynek i podziwianie okolicy. Montmartre  Z bazyliki udajemy się na spacer malowniczymi uliczkami przez dzielnicę artystów. To tutaj właśnie możecie stanąć oko w oko z malarzami. Cudowny panuje tu klimat i spotkacie wiele uzdolnionych ludzi. To co tworzą jest naprawdę sztuką i to w cenie! Małe obrazki kosztowały po 200 euro! Obserwacja malarzy w akcji była bardzo ciekawa. Wiele osób korzystało z ich usług i pozowało. Fajne doświadczenie – patrzeć na ręce artyście. Dookoła mijać będziecie mnóstwo przyjemnych wąskich uliczek. Wejdziecie także w pewnym momencie na ścianę miłości – na której znajduje się w kilkudziesięciu językach słowo „kocham cię”. Fajne miejsce, przyciąga wielu turystów. Plac Pigalle i Moulin Rouge Wsiadamy w metro i wybieramy się na plac Pigalle, skąd idziemy pieszo kontrowersyjną dzielnicą. Na szczęście jest jeszcze popołudnie, dlatego nikt nas nie zaczepia. Mijamy sex shop za sex shopem. Wszystkie sklepy i chodzący tu ludzie zioną seksem. Można obkupić się tu w chyba wszystkie erotyczne gadżety. Wystawy sklepów są odważne, jak na ich tematykę przystało. Docieramy do Moulin Rouge, gdzie przepychamy się przez grono turystów by zrobić sobie zdjęcie. Dobrze, że nie jesteśmy tu w nocy, bo podobno prostytutki widząc zatrzymujące się kobiety widzą w nich konkurencję i robią awantury. A my przecież tylko po zdjęcie i spadamy. Co ciekawe pod samym Moulin Rouge zatrzymuje się autokar za autokarem, ludzie wchodzą d środka masowo, a nas zaczyna to męczyć, więc jedziemy dalej. Cmentarz Pere Lachaise Tu Was interesują dwie kwestie: godziny otwarcia i możliwość bezpłatnego zwiedzania. Są różne godziny otwarcia w zależności od pory roku, proponuję na internecie przed zwiedzaniem doczytać, ja niestety weszłam na 40 min przed zamknięciem i przez cmentarz biegłam, szukając Chopina, Morrisona i Edith Piaf. Na sam koniec przed zamknięciem wyganiają. Chopin chyba był w 11, Morrison 13 lub 15 – nie udało się znaleźć. Uparłam się na Edith Piaf i znalazłyśmy jej grób w 97 alei, biegnąc. Cmentarz jest ogromny. Wydaje mi się, że aby go zwiedzić na spokojnie, należy poświęcić co najmniej 2 jak nie 3 godziny. Nazwiska sławnych osób są na tabliczce przy wejściu rozpisane alejami, jednak te groby są tak do siebie podobne i jest ich tak dużo, że w szale 40 minut naprawdę cudem udało się dotrzeć do Edith. Pomógł nam tłum pod jej grobem, od razu wiedziałyśmy, że to musi być ona. Cmentarz można zwiedzać z przewodnikiem, trzeba chyba wcześniej umówić się na zwiedzanie, koszt ok. 6 euro. Dla osób, które się interesują lub lubią te klimaty wydatek warty zachodu. Ja przebiegłam przez cmentarz czując jego mroczny klimat i ciszę się, że udało się aby zobaczyć Edith. Centrum Pompidou Docieramy do miejsca, gdzie znajduje się budynek mieszczący muzeum sztuki współczesnej, a także główną bibliotekę publiczną. Nie umiemy wyjść z zachwytu, gdyż Pompidou wygląda jak wielka mechaniczna konstrukcja, kojarzy się z jakąś fabryką i ma dwie twarze. Tył budynku stanowią kolorowe rury, całkowicie architektura ma charakter industrialny. Wejście główne kojarzy się z wielkim centrum handlowym i korytarzami, które jak labirynty błądzą ku górze. W pobliżu znajduje się kolorowa surrealistyczna fontanna Strawińskiego, która trochę przypomina twórczość Slavadore Dali-ego. Została zaprojektowana przez  Niki de Saint Phalle i Jeana Tinguely. Tym oto sposobem kończymy dzień 2 zwiedzania Paryża. Wybieramy się jeszcze na coś do zjedzenia i jedziemy do hostelu. Udało się dzięki metrze zwiedzić bardzo dużo, a kolejny wpis, na dzień 3 poświęcony będzie targu staroci. Jeżeli chcesz zobaczyć co zwiedziłam w dniu pierwszym, kliknij TUTAJ Kategoria: Muzyka na Świecie Tagged: atrakcje paryża, Bazylika Sacre Coeur, Centrum Pompidou, Cmentarz Pere Lachaise, co warto zobaczyć w paryżu, Montmartre, Plac Pigalle i Moulin Rouge, Wieża Eiffla, ściana miłości paryż

Praga – praktyczny przewodnik po stolicy Czech

Podróżniczo

Praga – praktyczny przewodnik po stolicy Czech

HotelsCombined: dlaczego w tekstach na blogu widzicie linki noclegowe

Zależna w podróży

HotelsCombined: dlaczego w tekstach na blogu widzicie linki noclegowe

Co warto zwiedzić w Paryżu? – dzień 1

Obserwatorium kultury i świata podróży

Co warto zwiedzić w Paryżu? – dzień 1

Biegun Wschodni

Jak zwiedzić Bratysławę w jeden dzień

Pomysł na Bratysławę zrodził się ad hoc. Głównym celem naszego tygodniowego wyjazdu był Wiedeń, a że mieliśmy w planie zabrać ze sobą rowery, wpadliśmy na pomysł przejażdżki rowerowej do Bratysławy.… Artykuł Jak zwiedzić Bratysławę w jeden dzień pochodzi z serwisu Biegun Wschodni | Blog podróżniczo - turystyczny ze startem w Rzeszowie.

Biegun Wschodni

Czy warto jechać do Lwowa? Ukraińska stolica kultury oczami blogerów

Jeśli prawdą jest to, do czego doszli niedawno naukowcy – że silne emocje są zapisane w kodzie genetycznym i wraz z genami przechodzą na kolejne pokolenia, to miłość do Lwowa… Artykuł Czy warto jechać do Lwowa? Ukraińska stolica kultury oczami blogerów pochodzi z serwisu Biegun Wschodni | Blog podróżniczo - turystyczny ze startem w Rzeszowie.

Koszyce po godzinach

Zależna w podróży

Koszyce po godzinach

Jedź do Poczdamu! I olej Berlin!

Zależna w podróży

Jedź do Poczdamu! I olej Berlin!

Plecak i Walizka

Moje TOP 13: Najlepsze muzea Amsterdamu

Jakie muzea Amsterdamu odwiedzić podczas kilku dni w tym mieście? Poznaj moją subiektywną listę! Jeżeli myśleliście, że Amsterdam to tylko sex, drugs and rock’n’roll to byliście w ogromnym błędzie. Bo Amsterdam to również kultura. Znajduje się tu 51 muzeów, z których kilka jest naprawdę wartych uwagi. A co najlepsze – zwykle położone są one maksymalnie […] Post Moje TOP 13: Najlepsze muzea Amsterdamu pojawił się poraz pierwszy w Plecak i walizka.

Wsiąść do pociągu byle jakiego

Zależna w podróży

Wsiąść do pociągu byle jakiego

Pytanie do czytelników

Dobas

Pytanie do czytelników

7 powodów, by jechać na Suwalszczyznę już w tym miesiącu

Zależna w podróży

7 powodów, by jechać na Suwalszczyznę już w tym miesiącu

Co warto zobaczyć w Kopenhadze? cz. 1

Podróżniczo

Co warto zobaczyć w Kopenhadze? cz. 1

Kopenhaga jest miastem, które można zwiedzić w dwa dni. Bez zagłębiania się w historię, odwiedzania muzeów czy wchodzenia do każdego kościoła. Dobrze skomunikowana, oferuje wiele miejsc godnych uwagi, a ich przekrój jest tak różnorodny, że każdy w stolicy Danii znajdzie coś dla siebie. Zapraszam na wpis o tym, co warto zobaczyć w Kopenhadze. Zobacz praktyczny przewodnik po Kopenhadze W poprzednim wpisie o praktycznych informacjach wspominałam, że do Kopenhagi pojechałam razem z Natalią, autorką bloga www.zapiskizeswiata.blogspot.com. Pierwszego dnia pogoda nas nie rozpieszczała – od rana padał deszcz. Mimo to, zwiedzanie postanowiłyśmy rozpocząć od długiego spaceru z miejsca naszego zakwaterowania do centrum. Pierwsze kroki skierowałyśmy do informacji turystycznej, aby zaplanować zwiedzanie Kopenhagi. Plac Ratuszowy z wieżą zegarową Pierwsze kroki skierowałyśmy na Plac Ratuszowy (duń. Rådhuspladsen). Plac powstał dopiero w XIX wieku, w miejscu dawnej, zachodniej bramy miejskiej, wokół której funkcjonował rynek sienny. Obecnie na placu znajduje się Smocza fontanna, ozdobiona miedzianymi figurami byka i smoka. Najbardziej charakterystycznym miejscem jest Ratusz (duń. Rådhus). Okazały budynek z czerwonej cegły został wzniesiony w latach 1892-1905. Projektant Martin Nyrop,  w centrum fasady, nad głównym wejściem umiejscowił złoconą figurę biskupa Absalona oraz herb miasta, czyli trzy wieże, słońce i księżyc nad symbolicznie zaznaczonymi falami wód Sundu). Ratusz to przede wszystkim 106-metrowa wieża, na której szczyt prowadzi ponad 300 stopni. Na jej szczycie znajduje się najwyżej w Kopenhadze położony taras widokowy. Mimo, że miejsca widokowe są moim obowiązkowym punktem każdego wyjazdu, to nie zdecydowałyśmy się wejść na wieżę, tylko wrócić tu jutro. Wieżę zdobi zegar ratuszowy – precyzyjny mechanizm złożony z 18 tarcz został skonstruowany przez Jensa Olsena i uruchomiony w 1955 roku. Zegar pokazuje kalendarz gregoriański, juliański, daty zaćmień słońca i księżyca oraz położenie gwiazd. Tuż obok Placu Ratuszowego znajduje się pomnik Hansa Christiana Andersa, autorstwa Henry’ego Luckowa Nielsena. Pisarz zwrócony jest twarzą w stronę jego ukochanych Ogrodów Tivoli. Park rozrywki Tivoli Wspomniane Ogrody Tivoli to jedna z największych atrakcji Kopenhagi. Najsłynniejszy lunapark, został założony w 1843 roku przez Georga Carstersena. Park rozrywki rozciąga się na powierzchni 9 ha, które rocznie odwiedza blisko 4 mln gości. W Ogrodach Tivoli dostępne są karuzele, kolejki górskie, akrobaci, muzykanci, tancerze i aktorzy, którzy odgrywają sceny z bajek Andersena. To tutaj znajduje się najbardziej prestiżowa sala koncertowa Danii – Tivolis Koncertsal. Charakterystycznym miejscem w całym Tivoli jest jezioro, które stanowi pozostałość fosy. Obecnie cumuje na nim Fregata Świętego Jerzego, w której wnętrzu znaleźć można restaurację. W kwietniu 2007 roku w Tivoli powstał „Star Flyer”, czyli wysoka na 80 metrów konstrukcja z poruszającym się po niej pojeździe. Jedną z większych atrakcji parku jest pałac mauretański, przed którym znajduje się fontanna bąbelkowa oraz średniowieczny zamek. Najsłynniejszą imprezą odbywającą się w parku jest kiermasz adwentowy, podczas którego cały teren rozświetlają tysiące światełek. Ogrody Tivoli są czynne od niedzieli do czwartku w godzinach 11:00-23:00, a w piątek i sobotę do godziny 24:00. Niestety wstęp do Tivoli nie należy do tanich. Bilet dla osoby powyżej 8 roku życia kosztuje 99 DKK (ok. 50 zł), a w piątek po godzinie 20:00 – 139 DKK. Dzieci do 8 roku życia wchodzą za darmo. Pałac Christiansborg Obowiązkowy punkt każdego, kto wybiera się do Kopenhagi! To olbrzymia, klasycystyczna budowla pochodzi z 1731 roku. Wcześniej w tym miejscu stał zamek biskupów z 1167 roku. Później Christiansborg był siedzibą królów Danii. Obecnie mieści się tu duński parlament i rząd. Wielokrotnie przebudowywany na skutek pożarów, jakie miały tu miejsce w przeszłości. Ostatni pożar był w 1884 roku, po którym zamek został odbudowany w latach 1907-1928 jako tzw. trzeci Christiansborg według projektu architekta Thorvalda Jørgensena. Zespół zamkowy, oprócz samego zamku obejmuje także pomnik konny Fryderyka VII, kościół zamkowy, Muzeum Thorvaldsena oraz Plac do jazdy konnej, otoczony rokokowymi pawilonami mieszczącymi m.in. Muzeum Królewskich Stajen i Powozów oraz Muzeum Teatru. Jednak to co nas urzekło najbardziej, to wieża widokowa, do której można wejść… za darmo! Jednak sam wjazd nie należał do łatwych, prostych i przyjemnych. Najpierw kontrola bezpieczeństwa, jak na lotnisku (dosłownie!). Później przejażdżka jedną windą, przesiadka na drugą i kilkanaście schodów do pokonania. Na samej górze wiało tak mocno, że marzyłyśmy tylko o tym, żeby szybko sfotografować Kopenhagę i zejść już na dół. Muzeum Carlsberga Ostatnim punktem pierwszego dnia zwiedzania Kopenhagi było Muzeum Piwa Carlsberg. Droga do niego była długa i wiodła przez dzielnicę małych domków z mnóstwem rowerów i pięknie kwitnących drzew oraz kwiatów. Wejście do muzeum znajduje się obok słynnej Bramy Słoni. Rzeźby zostały wykute z bornholmskiego granitu i dały nazwę jednemu z najbardziej znanych wyrobów koncernu – Elephant Beer. Na bramie można dostrzec napis „Pracujemy dla ojczyzny”. Aby dostać się do muzeum należy nie przechodzić przez bramę, tylko przed nią skręcić w lewo, a następnie kierować się za napisem Visit Carlsberg. Założycielem browaru był Jacobs Christian Jacobsen, który po wizycie w Bawarii w poszukiwaniu nowej wiedzy o warzeniu piwa założył w 1847 roku własny browar. Nazwa Carlsber pochodzi od imienia „Carl”, 5-letniego wówczas syna Jacobsena oraz „Berg”, czyli (z duńskiego) wzgórze, na którym stanął browar. Zwiedzanie muzeum trwa około godziny. Można w nim prześledzić proces warzenia piwa, zapoznać się z historią browaru, działalnością fundacji wspierającą duńską kulturę, sztukę i naukę, zobaczyć kilka tysięcy piw z całego świata i skosztować dwóch miejscowych piw, które są wliczone w cenę biletu. Wycieczka po centrum obejmuje także stajnie, gdzie można podejść do wielkich jutlandzkich koni pociągowych, które wykorzystywane były do dostarczania piwa wozami. Muzeum jest czynne codziennie w godzinach 10:00-17:00. Bilet dla osoby dorosłej (powyżej 18 roku życia) kosztuj 85 DKK, bilet dla osób w wieku 6-17 lat  kosztuje 60 DKK, a dzieci do 6 roku życia i posiadacze Copenhagen Card wchodzą za darmo.

Paryż – udany weekend (wydanie V)

Obserwatorium kultury i świata podróży

Paryż – udany weekend (wydanie V)

POSZLI-POJECHALI

Zamki Polski – Ogrodzieniec

  Co łączy Janosika, Zemstę, Rycerza i Iron Maiden? Ogrodzieniec! Jeden z zamków Polski, perełka na Szlaku Orlich Gniazd, nie raz służył swoimi malowniczymi ruinami jako plener filmowy. Teraz – teren do zwiedzania, do imprez plenerowych, rekonstrukcji historycznych oraz do Czytaj dalej »

Zamek w Malborku

Podróże MM

Zamek w Malborku

© Mateusz IwańczukZamek w Malborku to arcydzieło architektury obronnej późnego średniowiecza. Jest to największy gotycki zespół zamkowy na świecie. Obejmuje on swym obszarem teren 21 ha. W drugiej połowie XIII wieku bracia rycerskiego zakonu krzyżackiego wybrali niewielkie wzgórze nad Nogatem na swą siedzibę. Mimo licznych zniszczeń i upływu siedmiu stuleci, wciąż ceglana twierdza góruje nad rzeką Nogat. Wsiedliśmy do samochodu i wyjechaliśmy do Malborka, coby do średniowiecza się cofnąć i cudo obejrzeć co Krzyżacy wznieśli. Zapraszam na krótką lekcję historii przy okazji zwiedzania gotyckiej twierdzy.© Mateusz Iwańczuk© Mateusz IwańczukKrzyżacy - każdy chyba widział film Aleksandra Forda z 1960 roku. Stawiam tezę opartą na ekranizacji, gdyż nie odważę się zapytać, kto przeczytał od deski do deski powieść Henryka Sienkiewicza :) Zakon krzyżacki kojarzony jest z gromadą niemiłych panów w srebrnych zbrojach i długich białych płaszczach. Chyba nie bardzo się z nimi lubiliśmy, w końcu biliśmy się z nimi na polach pod Grunwaldem. No ale zaraz...skoro Polacy z Krzyżakami się tłukli, to co ich zamek robił w naszym Malborku? Spieszę z wyjaśnieniem...W 1226 roku książę Konrad I Mazowiecki zaprosił do Królestwa Polskiego braci zakonu nadając im w dzierżawę ziemię chełmińską oraz michałowską. Krzyżacy mieli bowiem chronić tereny Mazowsza przed najazdami Prusów, zamieszkujących tereny dzisiejszych Mazur i obwodu Kaliningradzkiego. Byli oni poganami, zatem zakon razem z Polską dążyli do chrystianizacji tego ludu i włączenia go do wspólnoty kościoła pod zwierzchnictwem papieża. Krzyżacy niestety zaczęli się u nas panoszyć łamiąc ustanowione prawo, co doprowadziło do wieloletnich konfliktów między państwem polskim a zakonem. Rycerze Domu Niemieckiego przybyli do nas chętnie, lecz tak się rozgościli, że problem był potem by ich usunąć. © Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk© Mateusz IwańczukMalbork budowany był etapami od XIII wieku. Od 1280 roku zamek był jedną z twierdz komturskich. W 1309 roku  został siedzibą wielkich mistrzów Zakonu. Po 40-letnim okresie rozbudowy uzyskał formę trójdzielnego założenia obronnego z wyraźnie  wyodrębnionym Zamkiem Wysokim (klasztor), Zamkiem Średnim (siedziba wielkiego mistrza) oraz Zamkiem Niskim, zwanym Przedzamczem i stanowiącym zaplecze gospodarcze. W roku 1457 zamek przeszedł w posiadanie króla Kazimierza Jagiellończyka. Od tego momentu twierdza była rezydencją władców polskich. Od czasu pierwszego zaboru (1772 rok) zamek wraz z Malborkiem znajdował się w granicach Prus. Służył wtedy jako koszary i magazyny. Twierdza krzyżacka wróciła w posiadanie Polaków dopiero w 1945 roku, po II wojnie światowej. Zamek wzniesiono z ruin, a w 1997 roku wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO. © Mateusz IwańczukWejście na zamek © Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk© Mateusz IwańczukKapitularz widoczny na poniższym zdjęciu to najważniejsze pomieszczenie wspólnoty zakonnej. To tutaj zapadały najważniejsze decyzje w sprawach polityki państwa krzyżackiego. Również w tym pomieszczeniu wybierano wielkich mistrzów Zakonu. Dawniej, podobnie jak dziś, Sala Kapitulna była pusta. Pod ścianami znajdowały się siedziska dla zgromadzonych. W polach tarczowych między oknami uwieczniono malowidłami ściennymi słynnych mistrzów, a także postacie z Biblii. Niestety pomieszczenie jest rekonstrukcją, której elementy przeważnie pochodzą z II poł. XIX wieku. W podłodze dostrzec można otwory centralnego ogrzewania sali gorącym powietrzem, dostarczanym kanałami ściennymi z pieca obsługiwanego z celi Witold piętro niżej. Kapitularz © Mateusz Iwańczuk© Mateusz IwańczukZespół pomieszczeń skarbnika zakonnego z przedsionkiem, pokojem mieszkalnym, skarbcem i pomieszczeniem służbowym, usytuowany jest na głównym piętrze skrzydła zachodniego Zamku Wysokiego. Znajdują się tu także pomieszczenia komtura domowego (zakonnika odpowiedzialnego za administrację i zaopatrzenie) a także zespół pokoi kuchmistrza i piwnicznego. Obecne wnętrza to rekonstrukcje pochodzące z końca XIX wieku. Komnaty dostojników © Martyna StosikSrebrna komnata skarbnika © Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk© Mateusz IwańczukZ krużganku zachodniego długi, założony ukośnie ganek wiedzie do wieży Gdanisko. Pełniła ona funkcję głównej toalety zamkowej, a także punktu obrony w czasie oblężenia. Gdanisko znajduje się na arkadach, aby wszelkie nieczystości spadały prosto do wody przepływającej kilkanaście/kilkadziesiąt metrów niżej. Można wejść do punktu sanitarnego i spojrzeć w dziurę w "desce" - w głowie się może zakręcić :) Droga w dół daleka...Na wieży Gdanisko przechowywano broń i żywność na wypadek, gdyby wróg zdobył główną część zamku. Był to zatem świetny punkt strategiczny.© Mateusz IwańczukWidok z wieży Gdanisko © Mateusz IwańczukWystawa Święci Orędownicy znajduje się w dawnych sypialniach klasztornych na Zamku Wysokim. Jest to ekspozycja stała, prezentująca zbiory sztuki i rzeźby gotyckiej. Epoka średniowiecza to kult religii, stąd też większość dzieł kultury z tego okresu poświęcona jest właśnie chrześcijaństwu z Maryją i Chrystusem na czele. Koneserzy sztuki niewątpliwie zainteresują się trzema salami, zwanymi dormitoriami, gdzie wystawiono cenne eksponaty.© Mateusz Iwańczuk© Mateusz IwańczukTryptyk koronacji Najświętszej Maryi Panny (1504 r.) © Mateusz IwańczukKwatera ołtarzowa ze sceną Sacra Conversazione (1496 r.) / Kwatera ołtarzowa ze sceną Ukrzyżowania (pocz. XVI wieku)   © Mateusz IwańczukRefektarz konwentu to jadalnia pokryta prostym sklepieniem krzyżowo-żebrowym wspartym na siedmiu filarach. Konwent malborski zbierał się na posiłek dwa razy w ciągu dnia zgodnie z zapisem Reguł Zakonu Najświętszej Maryi Panny. Krzyżacy zasiadali do stołów przed południem na śniadanie i wieczorem na wieczerzę. Refektarz konwentu © Mateusz IwańczukSala dwukominowa to pomieszczenie, gdzie znajduje się wystawa Przemiany architektoniczne Zamku Malborskiego, prezentująca historię odbudowy i konserwacji murów i wnętrz. Sala swą nazwę zawdzięcza dwóm dużym kominowym okapom wmurowanym w ścianę. Paleniska znajdują się w kuchni piętro niżej.Sala dwukominowa © Mateusz IwańczukSala Narożna - wystawa witrażu. Niewątpliwie w epoce średniowiecza w tym pomieszczeniu znajdował się spichlerz, lub inny magazyn żywności. Dziś można obejrzeć tu wystawę witraży. Ekspozycja prezentuje również warsztat witrażowniczy. Odwiedzający mogą zobaczyć narzędzia i poznać proces powstawania barwnego oszklenia od etapu projektu po wycinanie, wypalanie i montowanie w ołowiu. Przedstawione witraże to dzieła Johanna Baptisty Haselbergera z Lipska. Pochodzą one z XIX wieku i z zamkiem nie mają za wiele wspólnego. Rekonstrukcje witraży krzyżackiej twierdzy można jednak oglądać w oknach Zamku Wysokiego. Te pochodzące z Sali Narożnej to jedynie eksponaty Muzeum Zamkowego. © Mateusz Iwańczuk© Mateusz IwańczukMłyn choć lekko odizolowany od zamku, sprawował bardzo ważną funkcję w kontekście samowystarczalności krzyżackiej twierdzy. Gwarantował nieustanną produkcję nawet w czasie długotrwałego oblężenia. Obecny młyn to - jak łatwo się domyślić - rekonstrukcja.Młyn © Mateusz IwańczukTaras południowy jest najlepiej nasłonecznionym miejscem na zamku, zatem nie dziwi fakt, iż w średniowieczu znajdował się tu ogród Wielkiego Mistrza. Rosły tu warzywa, znajdowały się sady, niewielkie stawy oraz winnice. Ogród różany © Mateusz IwańczukNiestety nie dane nam było obejrzeć całego zamku ze względu na trwające w nim obecnie prace remontowe (wiosna 2015). Stąd też mocno obniżona cena biletów.Wrażenia? Niewątpliwie ogrom budowli jest imponujący. Do tego wartość historyczna tego obiektu, mimo, że jest rekonstrukcją, jest niezwykle wysoka. Wnętrza nie są żadnym zaskoczeniem - surowy gotyk ceglany z nierzucającymi się w oczy malowidłami ściennymi sprawiają wrażenie autentycznej pustki, jaka panowała tu również w średniowieczu.My interesujemy się historią, więc ta wycieczka była dla nas formą atrakcyjnego spaceru. Ludzi, których dogłębna penetracja przeszłości polskiego średniowiecza niezbyt kręci, raczej forteca od środka nie zainteresuje. Na zwiedzanie komnat i korytarzy trzeba poświęcić około 3-4 godzin. Odradzam odwiedziny zamku w weekendy i wakacje. My byliśmy w Malborku z rana w dzień roboczy (czwartek) i mimo to ludzi było sporo.GODZINY OTWARCIAsezon letni (25.04 - 30.09) - od 9.00 do 19.00* w godzinach 17.45-18.30 można nabyć bilety w obniżonej ceniesezon zimowy (01.10 - 24.04) - od 10.00 do 15.00* w godzinach 13.15-14.00 można nabyć bilety w obniżonej cenieW poniedziałki istnieje możliwość bezpłatnego (z wyłączeniem opłaty przewodnickiej) zwiedzania terenów Zamku Średniego, dziedzińca Zamku Wysokiego, Gdaniska, tarasu zachodniego, ogrodu Wielkiego Mistrza, fosy i przedmurza (01.05-30.09). Wystawy są nieczynne.CENNIKsezon letni 25.04-30.09Typ biletuPełna cenaObniżona cena17:45-18:30Bilet normalny35,00 PLN29,50 PLNBilet ulgowy25,00 PLN19 PLN  sezon zimowy 01.10-24.04Typ biletuPełna cenaObniżona cena17:45-18:30Bilet normalny29,50 PLN19 PLNBilet ulgowy20,50 PLN14 PLNOpłata za przewodnika lub audioprzewodnik jest wliczona w cenę biletu. Cennik ważny w dniu 23 maja 2015 r.© Mateusz Iwańczuk© Mateusz Iwańczuk

10 atrakcji, które uwiodły mnie w Śląskim

Zależna w podróży

10 atrakcji, które uwiodły mnie w Śląskim

Zwiedzanie Bukaresztu. Julek w chaotycznym amoku

JULEK W PODRÓŻY

Zwiedzanie Bukaresztu. Julek w chaotycznym amoku

Trzeba się dobrze rozglądać a można odkryć prawdziwe oblicze miasta Rozpoczynam zwiedzanie Bukaresztu, kolejnego kierunku mojego nowego projektu Jump for a weekend. Tak, zdecydowałem się w tym roku zrealizować kilka nowych destynacji oraz odświeżyć stare. Bukareszt jest połączeniem starego (wspomnienia z dzieciństwa) z nowym (po upadku komunizmu), ale bardzo mnie tam ciągnęło. Już wiosna w Bukareszcie Mam taką lampkę w głowie, która zapala się i wskazuje mi kierunki. Tak było też i tym razem. Już podczas lądowania w Bukareszcie czułem, że może być ciekawie. Przywitały mnie słońce i pola kwitnącego rzepaku. Wiosna na całego a w Polsce jeszcze dość zimno i mało zielono. Pola rzepaku dla mnie są symbolem ciepłych dni Z lotniska do centrum można dostać się taksówką, pociągiem, autobusem. Rekomenduję taksi za 25 lei (1,39 za kilometr) – szybko i bez przesiadek. Taksówkę zamawia się w automacie na lotnisku, a potem z paragonem na którym jest numer taksówki i estymację czasu oczekiwania grzecznie czekasz na zewnątrz terminala Pędzę rozklekotaną Dacią (symbol rumuńskiej techniki motoryzacyjnej). Brudna w środku, zniszczona, ale 100 km/h lekko wyciąga a mój kierowca jak w amoku przeskakuje z pasa na pas, regularnie omijając tych co zdecydowanie zbyt wolno jadą. Zdecydowanie polecam tanie taksówki Gorąco jak w tropikach, bez klimy, okna otwarte i strasznie furczy. Żeby nie było, kierowca spytał czy mi to przeszkadza. Jest bardzo zielono i kolorowo. Mijam łuk tryumfalny i prześliczne, stare wille (obecnie w wielu z nich siedziby swoje mają ambasady), parki i budynki muzeów. 22 minuty później jestem już pod hotelem VOLO w centrum miasta. Koszt przejazdu 28 lei (mniej niż 27 PLN) – dobra cena. Hotel jak hotel. Hotel Volo – jak na 3 gwiazdki całkiem niezły i dobre śniadania Wnętrza pamiętają czasy głębokiej komuny, dawno nie restaurowany, winda ciasna – działa, zapachy na korytarzu niczym ze starej stołówki. Pokój za to wielki i czysty – tyle mi wystarczy, bo w końcu będę tutaj tylko spał. Zresztą po Lwowie ciężko będzie mnie czymś zaskoczyć. Jest 1 maja 2015 roku, piękna, słoneczna pogoda, zatem od razu ruszam na pierwsze zwiedzanie Bukaresztu. Stare miasto Spacer zaczynam od Splaiul Independentei, który przecina kanał z wodą. Po prawej widzę olbrzymią budowlę Palatul Parlamentului (zostawiam go sobie na kolejne dni). Dziś moim celem jest Stare Miasto, którego granice wyznacza od północnego wschodu Plac Uniwersytecki, południowo-wschodniego Piata Uniriii a od zachodu po całej długości Calea Victoriei. Mapy są na każdym kroku więc nie sposób się zgubić Bez względu od której strony wejdziecie w obręb starego miasta, od razu na pierwszym planie zauważycie niekończącą się ilość restauracji, pubów, knajp na mniejszą i większą kieszeń. Stare Miasto Najlepszym sposobem na poznanie miasta jest najzwyklejsze szwendanie się ulicach, zaglądanie w zakamarki, bramy. Nie wyznaczanie sobie limitu czasowego tylko radowanie się chwilą w danym miejscu. Moje zwiedzanie Bukaresztu, i nie tylko takie właśnie jest. Mam się cieszyć i chłonąć atmosferę miejsca, czuć że żyję. Dlatego tak bardzo unikam wyjazdów zorganizowanych (wycieczek). Chłonąć atmosferę… Miasto odkrywa przede mną niesamowite tajemnice oraz prawdę o stolicy Rumunii. Przeżyła trzęsienie ziemi w 1977 roku, które pochłonęło setki istnień i niemal 35 tys. budynków mieszkalnych. Wstrząsy rozlały się na cały kraj a siła była odczuwalna także w Polsce. Na zniszczeniach skorzystał dyktator Nicolae Ceausescu, który pod pretekstem „naprawy” kraju wyburzał kolejne budowle i zabytki pod przyszłe komunistyczne gmachy, w tym wspomniany już Dom Ludu. Kamienice starego miasta prześcigają się w zdobieniach (niekiedy pozornych) Na szczęście sporo przetrwało i wśród gęsto usianych płytowych domów mieszkalnych, poukrywane są stare, piękne kamienice, bogato zdobione cerkwie, budynki uniwersytetu, zabytkowy szpital a wszystko z przełomu 17/18/19 wieku. Zwiedzając Bukareszt trzeba się mocno rozglądać Cała starówka to jeden wielki runway. Po pierwsze wspomniane już knajpy i kluby, po drugie wszystkie pełne, po trzecie ci co się nie załapali na miejscówki, krążą w poszukiwaniu wolnego miejsca. Panuje przeokropny ścisk, jakby całe miasto umówiło się na spotkanie akurat o jednej godzinie i jednym miejscu. Do późnych godzin nocnych jest pełno ludzi na mieście i w lokalach Ja na początek postanawiam coś zjeść i zachęcony namową przemiłej hostessy wbijam się do lokalu na najlepsze MICI w mieście. Czy aby na pewno najlepsze? Zobaczymy czy faktycznie takie fenomenalne jak zachwalają. Przy okazji zamawiam troszeczkę innych mięsiw i zimne piwo. Mój apetyt jak zwykle niepochamowany Początek zwiedzania Bukaresztu niezły, ale jak sami zauważycie totalnie z „czapy”. Po powrocie do hotelu przygotowuję bardzo dokładną rozpiskę tego co jutro jest moim absolutnym minimum. Artykuł Zwiedzanie Bukaresztu. Julek w chaotycznym amoku. pochodzi z serwisu Julek w podróży.