Meksyk - Skarby Jukatanu dla Kaleidoscope

Ale piękny świat

Meksyk - Skarby Jukatanu dla Kaleidoscope

Bambusowy rower – Gdzie ta rama..?

Ale piękny świat

Bambusowy rower – Gdzie ta rama..?

Bambusowy rower – Rozmawiajcie z nieznajomymi!

Ale piękny świat

Bambusowy rower – Rozmawiajcie z nieznajomymi!

Świat – Uwaga, podróżnik gotuje!

Ale piękny świat

Świat – Uwaga, podróżnik gotuje!

Działam - Konne szlaki

Ale piękny świat

Działam - Konne szlaki

Bambusowy rower –  (po) Tyczki

Ale piękny świat

Bambusowy rower – (po) Tyczki

Hiszpania – Mała czarna w kosmosie

Ale piękny świat

Hiszpania – Mała czarna w kosmosie

Hiszpania – Święty Graal to nie legenda!

Ale piękny świat

Hiszpania – Święty Graal to nie legenda!

Zmiany:))))) Przeprowadzka!

Ale piękny świat

Zmiany:))))) Przeprowadzka!

Bali – Krwią malowane

Ale piękny świat

Bali – Krwią malowane

Bali – Chill out na Gili

Ale piękny świat

Bali – Chill out na Gili

Bali – Ciężkie życie nieboszczyka

Ale piękny świat

Bali – Ciężkie życie nieboszczyka

Bali – Moje pięć minut sławy

Ale piękny świat

Bali – Moje pięć minut sławy

Bali – Skuter dobry na wszystko

Ale piękny świat

Bali – Skuter dobry na wszystko

Bali – Kawa w roli głównej

Ale piękny świat

Bali – Kawa w roli głównej

Bali – Pozory mylą!

Ale piękny świat

Bali – Pozory mylą!

Od złoczyńcy do Supermana

Ale piękny świat

Od złoczyńcy do Supermana

Fotografia uliczna- Hong Kong 1950

Ale piękny świat

Fotografia uliczna- Hong Kong 1950

Biała Świątynia w Tajlandii

Ale piękny świat

Biała Świątynia w Tajlandii

Warszawa – Spotkanie w Muzeum Azjii i Pacyfiku

Ale piękny świat

Warszawa – Spotkanie w Muzeum Azjii i Pacyfiku

Kolorowe obrazy z papieru

Ale piękny świat

Kolorowe obrazy z papieru

Irlandia – Ja nie dam rady?!

Ale piękny świat

Irlandia – Ja nie dam rady?!

Wydarzenie – Pokaz slajdów z Osetii i Dagestanu

Ale piękny świat

Wydarzenie – Pokaz slajdów z Osetii i Dagestanu

Ale piękny świat

Osetia – TAMTEN wrzesień…

  TU rok szkolny zacznie się dopiero jutro. Dziś każdy wspomina TAMTE dzieci, które w 2004 roku miały rozpocząć naukę. Dziś mieszkańcy miasta odwiedzą TĘ salę gimnastyczną w TEJ szkole. W której WTEDY zamknięto ponad 1100 osób w tym 700 dzieci. Zostawią kwiaty wetknięte w butelki po wodzie mineralnej, TEJ wodzie, której żałowali im „oni”. - Nauczycielki, jeśli pozawalano im iść do toalety, zanurzały w wodzie swoje ubrania, żeby dzieci mogły potem wysączyć z nich odrobinę wody – mówi Albina, mieszkanka TEGO miasta. Tymczasem oni nie tracili czasu. Nad głowami dzieci do belek stropowych umocowali ładunki wybuchowe. Pierwsza eksplozja nastąpiła 2 września o 15.30. Za chwilę zdetonowano drugi ładunek. – Po czymś takim wnętrze powinno całkowicie spłonąć – Albina obciera łzy. – Ale krew i mięso wygaszały płomienie… Dopiero następnego dnia rozpoczął się szturm. Do środka wkroczyli żołnierze. Też strzelali. W tym czasie „oni” detonowali kolejne ładunki… Do dziś nie znamy dokładnej liczby zabitych w ataku na szkołę w BIESŁANIE. Oficjalnie zginęło 377 osób z czego 312 to DZIECI. Większość z tych co przeżyło zostało inwalidami. Zbudowano dla nich centrum rehabilitacji na przedmieściach miasta. A dziś? W oknach, w wyrwach po eksplozjach bomb żywi zostawią zabawki, którymi powinny się bawić dzieci, zamiast leżeć w czarnej ziemi. A na grobach zostawiają cukierki… Dorota      

Ale piękny świat

Dziś wieczorem nie schodzimy na psy

„Dziś wieczorem nie schodźmy na psy” to porywająca opowieść o dzieciństwie spędzonym w Afryce – zniewalająco pięknym, ale i pełnym grozy, beztroskim, choć czasem bolesnym i trudnym. Alexandra Fuller przenikliwie opisuje niespokojne lata i pękającą „bańkę anglocentryzmu”. Z czułością i humorem opowiada losy swojej rodziny, która mimo niechęci do miejscowej ludności, ciężkich warunków życia i niesprzyjającej fortunie nie wyobrażała sobie życia poza Afryką. Choć jest to wspomnienie niespokojnego życia w miejscu często niegościnnym, Fuller potrafi znaleźć śmiech tam, gdzie nie ma z czego się cieszyć. Jest to książka która część osób urzeknie a części wyda się nudna. Zycie w niej toczy się powoli i leniwie. Ja należę do grupy pierwszej;-) Czytając ją czułam pył afrykańskiej ziemi i czułam gorące powietrze wypełniające płuca.Zapach Afryki powoduje we mnie olbrzymią tęsknotę, smutek i szczęście. Przedziwna mikstura uczuć, którą czułam też czytając książkę Fuller;-)

Ale piękny świat

Gwatemala – Zdjęcia, których nie zrobiłam

Owczy pęd budzi w nas pierwiastek barana. Więc jak wszyscy mówią, że tam są „maras”, czyli gangsterzy, to w Gwatemali znaczy niebezpiecznie. Więc od razu zaczynam rozważać, czy może jednak odpuścić sobie zaginione ruiny gdzieś w polu trzciny cukrowej.   Ale myślę: nie po to jechałam, żeby tam nie zajrzeć. Tu wtrąca swoje trzy grosze wewnętrzny baran: no ale tam są maras! W tym momencie ulicą przejeżdża opancerzony oddział wojska, brakuje tylko czołgu. Nowy rząd wprowadza politykę, „zero tolerancji dla gangów”. Oczywiście tajemnicą poliszynela jest to, za czyje pieniądze nowy prezydent wygrał wybory… W każdym razie  oddział sobie pojeździł i teoretycznie odstraszył bandytów. Już mi lepiej? To może jednak pojadę? Wewnętrzny baran czuje, że chyba nie został wysłuchany, ale nie daje za wygraną: to chociaż zostaw w hostelu aparat i weź tylko tyle pieniędzy, by wystarczyło na bilet. Jak ciebie spotkają maras i nie zabiją, to przynajmniej nie zbankrutujesz. I słucham tego barana. Po drodze słyszę jeszcze jak mnie strofuje: Dlaczego nie wsadziłaś pieniedzy na powrotny bilet do stanika? Ma rację! Dlaczego??? Jeśli maras mnie nie zabiją, tylko okradną, to i tak nie będę miała za co wrócić. Tylko jak dyskretnie przeprowadzić taką operację na środku głównej ulicy? No cóż, tak czy siak jadę. Za chwilę wysiadam w Colonia Maya i idę w kierunku plantacji trzciny cukrowej. ścieżka idzie zagonami trzciny cukrowej i doprowadza do ruin. Właściwie do dwóch kamieniach, które z miasta pozostały, przy których trzech szamanów odprawia przy jakieś rytuały. Bacznie przygląda się im korpulentny pan. - Nawet szamana trzeba pilnować! – Mówi. – Bo weźmie kasę i nic nie zrobi! Po czym zaprasza mnie żebym usiadła obok niego. - Widzisz, moja intencja potrzebuje dużej mocy. Jeden szaman nie wystarczy. - A o co chodzi? - Ktoś bardzo dla mnie ważny zbacza z dobrej drogi… Za chwilę podchodzi jeden z szamanów, daje mi swoją wizytówkę – specjalizuje się w rytuałach oczyszczenia. A jak mam jakąś specjalną intencję to nawet może złożyć w ofierze czarnego koguta. Gdybym miała w tym momencie przy sobie aparat… Ale nie mam. Dzięki wewnętrzny baranie… Po godzinie wycofuję się na przystanek. Nagle dopada mnie… grupa dzieciaków. Wewnętrzny baran z satysfakcją szepcze: Widzisz jak się z ciebie śmieją? Po co ci to było? A może za chwilę zawołają starszych kolegów? Ale gdzie tam. Po serii niewybrednych żartów, dzieciaki postanowiły trochę wiecej się o grindze dowiedzieć. Zapytały więc skąd jestem. Tu was mam! zazwyczaj mówię że z Europy, co i tak Gwatemalczycy lokalizują gdzieś w okolicach Nowego Jorku. Tym razem postanowiłam być złośliwa. - Z Warszawy! - O kurcze, u was było Euro 2012!!!! To był moment zwrotny naszej znajomości. Dzieciaki prowadząc mnie do autobusu, wypytywały o Polskę, a ja myślałam o moim wewnętrznym baranie… Dobrze, że chociaż pieniędzy w stanik nie schowałam! Dorota  

Ale piękny świat

Polska – No i dostałyśmy skrzydeł

To musiało się tak skończyć! Bo jak dwa i dwa jest cztery, to jak dwie, plus dobry pomysł równa się przygoda. A pomysł był banalnie prosty – jedziemy gdzieś. I jak najtaniej, bo jestem całkowicie spłukana. – To może do Kielc? – A choćby do Kielc – odpowiada Agata. – Bla bla carem? – Nie mamy wyboru, przegląd techniczny mojego samochodu skończył się w maju. – Czyli blablacar.pl jest nam przeznaczony! O 22.00 ruszyłyśmy, o 24.00 już byłyśmy w na miejscu, a o 10.00 na śniadaniu gdzieś w piekarni przy Sienkiewicza. Zaczynamy szwendanie. Najpierw muzeum w dawnym więzieniu, potem wystawa Lwowskiej Szkoły Designu, do Muzeum Narodowego wciągnąć się nie dajemy,     bo nawet najstarszy eksponat nie dorównuje stażem istnienia skarbom geologicznym. Kielce miały burzliwą geologicznie przeszłość. Jeszcze przed dewonem znajdowały się gdzieś pod wodą w okolicach Bahamów. Stopniowo ówcześni mieszkańcy zamieniali się w skały, skały w góry, a cały kontynent przemieszczał się (nie wiem po co) nad morze Bałtyckie, po czym powstały Kielce. W tych Kielcach, kielczanie od stuleci zajmowali się wydobywaniem skał w kamieniołomach. Od niedawna jednak oprócz waloru ekonomicznego, zaczęto doceniać wkład trylobitów i spółki w klimat i krajobraz miejski. Powstało więc kilka rezerwatów geologicznych, między innymi Kadzielnia, gdzie stworzono dla turystów podziemną trasę, a na widoku ustawiono taką tablicę. W Wietrzni zaś powstał Geopark. Niesamowite centrum edukacji geologicznej. Wstęp jest bezpłatny, ale dobrze zarezerwować miejsce w grupie. A w środku – dioramy, skały, skamienieliny, film 5D i podświetlana jaskinia. Wchodzimy, zaraz znikają dzieci, jaskinia nasza! Skaczemy! A na zdjęciach nie mamy rąk. Jesteśmy jak ptaki! Bo nie ważne gdzie, ważne tylko z kim. Wtedy niewiele trzeba, by dostać skrzydeł! ps. Wróciłyśmy też bla bla carem. Na cały wyjazd wydałybyśmy około 100 zł na osobę (dojazd, nocleg, wyżywienie i bilety), ale niestety na naszej drodze pojawił się niezwykle atrakcyjny outlet… W każdym razie opuściłyśmy go triumfalnie. Dorota i Agata

Ale piękny świat

PR4 – Dorota w radiowej Czwórce

Kilka dni temu Dorota odwiedziła radiową Czwórkę. Tym razem opowiadała o Białowieży. Chcecie posłuchać?:) Oto link: http://www.polskieradio.pl/10/485/Artykul/1208418/  

Ale piękny świat

Domki na drzewie

Kto z Was nie marzył o domku na drzewie…? Skrytym w gałęziach drzew, do którego nie mieli wstępu dorośli. Wolność, harmonia z naturą, a co najważniejsze- brak reguł.  Od skleconych z patyków chatek, do najwspanialszych rezydencji. Specjalnie dla Was zbiór najbardziej imponujących, baśniowych domków.  

Ale piękny świat

Koronkowa robota

NeSpoon wykorzystuje wzory koronek, które pochodzą z Koniakowa i robione są ręcznie przez ludowe artystki. Mimo to w swojej twórczości odżegnuje się od skojarzeń folkowych, inspiracji wyłącznie twórczością ludową. Dla NeSpoon piękno przybrało formę koronki, mandali, pierwotnego motywu zdobniczego, który pojawia się w sztuce bardzo wielu kultur, nie tylko w tradycji indyjskiej czy tybetańskiej. Jest w nim spokój i symetria, której wszyscy instynktownie szukają. Odruchową, „biologiczną” sympatię do symetrycznych wzorów mamy wszyscy wdrukowaną gdzieś bardzo głęboko w sobie, niezależnie od wieku, światopoglądu i warstw wykształcenia. W muralu na fasadzie olsztyńskiej Galerii BWA w kosmogonicznej wizji wykreowanej wraz z Maniakiem, koronka wyobraża ciała niebieskie. W działaniach street artowych dla wybranej przestrzeni w mieście NeSpoon przeznacza zawsze jedną unikatową koronkę, którą odmalowuje potem jeszcze tylko raz – w malarskiej impresji na płótnie. NeSpoon to artystka ulicy, która zamiast niszczyć świeżo odremontowane ściany kamienic upiększa te brzydkie, dziurawe i zniszczone. Jej prace nie mają wiele wspólnego z tym, co najczęściej widać na murach. Upodobała sobie wzory koronkowe, przypominające mandale. To i biały spray to jej znaki rozpoznawcze. Artystka używa jednak różnych mediów, niektóre jej prace powstają z ceramiki i betonu, inne z włóczki. Poniżej zamieszczamy galerię tych wyjątkowych dzieł sztuki.