San Blas

HIT THE ROAD

San Blas

66 piętro

HIT THE ROAD

66 piętro

HIT THE ROAD

Deski Ratunkowe

Każdy, kto w podróży jest parę miesięcy w końcu dociera do miejsc, gdzie nagle okazuje się, że nie ma jak zdobyć noclegu. Zazwyczaj ten problem dopada w miastach, gdzie nie ma jak usnąć pod chmurką, albo chociaż porządnie rozbić namiotu, bo wokół przeszkadza światło, dźwięki, huczny festiwal i multum ludzi, którzy przyjeżdżają właśnie tu z całego świata. Przewodniki ostrzegają, „rezerwować dwa miesiące z wyprzedzeniem!”. Jeśli tego nie zrobimy (tak jak my ZAWSZE) ceny noclegów będą na stóweczkę skandalicznie drogie, a na dodatek z minuty na minutę będzie ich coraz mniej. Co zrobić, bilet kupiony, jesteśmy już na miejscu, pukamy od jednych drzwi do drugich – miejsca BRAK! W oczach staje wizja bezsennej nocy. Ze swojego doświadczenia wiem, że jak się tylko przezwycięży bezsilność i zacznie natychmiast działać to czeka super przygoda. Kto przeżył, ten wie. Są to zazwyczaj opowieści, które wracają  po latach z uśmiechem i emocjami. Przez lata i różne niepewne podróże wypracowaliśmy sobie plan ratunkowy w takich sytuacjach, można by rzec: procedurę postępowania. <h2> Kombajny online Jesteśmy mądrzy zawczasu i szukamy noclegów online. Polecamy kombajny zrzeszające dane sieci np. TUTAJ. Działa to na tej zasadzie, że zwykła strona z rezerwacją zazwyczaj ma w umowie, że zawsze ma mieć pokój zarezerwowany dla danej strony. Gdy jedna z tradycyjnych stron nie ma pokoju, to jest duża szansa, że uda się znaleźć ten sam lokal w innej witrynie do rezerwacji. Stąd polecamy właśnie „kombajny”. <h2> Airbnb Krótko terminowy wynajem prywatnych mieszkań jak Airbnb. Mamy duże doświadczenie zarówno jako gospodarze, nawet do dziś można wynająć u nas pokój w Panamie, ale również jako goście na całym świecie. Ciekawe jest to, że również tradycyjne strony z rezerwacją hoteli zaczęły zamieszczać tego typu ogłoszenia (i w drugą stronę, bo hostele też tam dodają swoje oferty). Plusem jest bliższy kontakt z ludźmi mieszkającymi na stałe, często nieograniczony dostęp do w pełni wyposażonej kuchni, prywatna łazienka. Jest to zdecydowanie idealne rozwiązanie dla paru osób – zazwyczaj wychodzi taniej niż w hostelach. <h2>Couchsurfing CouchSurfing. Surfowanie po kanapach ludzi z całego świata za darmo! Działa wszędzie, a o dziwo im dalej od cywilizacji tym lepsze warunki . W dużych miastach za to są całe grupy noclegów ”last minute”, z często cennymi poradami. Gdy to nie podziała czasem można się wstrzelić w imprez dla lokalnych członków CS, a nocleg będzie zapewniony. Gdy to nie zadziała , czas przejść na niekonwencjonalne metody- jest jeszcze kilka chwytów ;-) <h2>Bóg zapłać! To metoda wypracowana z harcerstwa. Prościej się nie da, wchodzi się na zakrystie, puka do domu parafialnego, a tam zawsze będzie dobry człowiek, który po wysłuchaniu naszych perypetii, przygarnie na nocleg i nakarmi. Metoda działa na terenie Polski i wszędzie tam, gdzie są polscy księża, gwarancja 100% noclegu. Warto dodać, że polski ksiądz to jeden z najlepszych towarów eksportowych i sięga do wszystkich zakątków świata, zapomnianych dziur i białych plam na mapach. W miejscach niebezpiecznych działający jak sanktuarium o statusie nietykalności. <h2>Nie palić mostów Nie palić mostów. Ile razy już miałem sytuację, gdy kogoś oceniłem z góry, nie chciało mi się gadać, przelotnie powiedzieć „cześć” i krótko zagadać. Był to obtatuowany Brytyjczyk z gruby portfelem i lekko wstawiony, „jakaś Chinka” poznana na Krymie, czy drobna Polka, która cały lot gadała, na dodatek tak żeby ją każdy mógł usłyszeć (to uczucie siary w samolocie z powodu rodaka- bezcenne!). Jakimś fartem, bo nie było w tym mojego zaangażowania wymienialiśmy się telefonem, kontaktem na FB, a ja nie okazywałem tego co o nich myślałem w pierwszym momencie. I wiecie co? Wszystkie te osoby okazały się być wartościowe, a co więcej, gdy byłem w potrzebie bezinteresownie oferowali pomoc, znajdywali nocleg, lub udzielali mi go bezpośrednio i to czasem po paru latach braku kontaktu. Zawsze jest to dla mnie lekcja pokory.   Post Deski Ratunkowe pojawił się poraz pierwszy w Hit the road - blog podróżniczy.

10 rzeczy, które zabieram dla dziecka w podróż

HIT THE ROAD

10 rzeczy, które zabieram dla dziecka w podróż

Walizka niemowlaka

HIT THE ROAD

Walizka niemowlaka

Opowieści z uczelni

HIT THE ROAD

Opowieści z uczelni

Isla Taboga

HIT THE ROAD

Isla Taboga

Ponad językami

HIT THE ROAD

Ponad językami

HIT THE ROAD

Facet z wypożyczalni samochodów

Zadomowiliśmy się już na całego! Słodkie gorące dni pędzą tak szybko, że nawet nie nadążam za nimi. U nas pełnia lata, sezon, mamy gości z Airbnb cały czas, pełne obłożenie. Wspólnie gotujemy, gadamy,  chodzimy na targ, kłócimy się o politykę. Pięćdziesięcioletnia przemiła Rosjanka zawzięcie broni Putina, Australijczycy chcą spać tydzień w trójkę na jednym dwuosobowym łóżku, nie ma problemu, zapraszamy. Jest bardzo międzynarodowo. Jest super Nasz dzieciak czuje się wyśmienicie. Rośnie, gaworzy, uśmiecha się non stop do wszystkich, powoli zaczyna siadać i kręcić się we wszystkie strony. Z radością patrzymy jak błyskawicznie rośnie. Mimo tego, że w Panamie widzimy mnóstwo dzieci, mamy wrażenie, że miasto jest zupełnie niedostosowane do normalnego życia. Brak chodników, z wózkiem nie można wjechać ani do autobusu ze względu na biletową bramkę, ani do metra, ze względu na zakaz (sic!). Z wózkiem można się poruszać tylko taksówkami. Często więc, jak chcemy pojechać gdziekolwiek komunikacją miejską wkładamy dziecko w chustę i jedziemy, jednak jest to opcja maksymalna na 1,5 godziny ze względu na temperaturę. Dlatego po raz pierwszy w życiu poważnie myślimy nad kupnem samochodu. Ostatni weekend udało nam się wreszcie opuścić gniazdko, wynajęliśmy samochód i ruszyliśmy w trasę zobaczy wzdłuż Pacyfiku. Punta Chame okazała się być strzałem w dziesiątkę. Bardzo przyjemny wiatr, kitesurferzy i bajeczny zachód słońca zachwycił nas totalnie. Wracaliśmy do miasta na lajcie wypoczęci i pełni nadziei, że życie tutaj będzie dla nas naprawdę łaskawe. W życiu bym się nie spodziewała, że 12 godzin później będziemy w trójkę z dzieckiem siedzieć na tylnych siedzeniach radiowozu pędząc przez miasto… Mieszkanie za granicą, wiadomo, ma swoje plusy i minusy. Jednym z minusów życia codziennego jest to, że każdy bez żadnego problemu z miejsca rozpoznaje, że nie jesteś stąd. Jesteś tutaj gringo. Jesteś extranjero. Nie ma żadnego znaczenia jak długo to mieszkasz, ani czy i jak dobrze mówisz po hiszpańsku. Nie jesteś stąd, więc znaj dobrze swoje miejsce. Co więc, oprócz tych oczywistych rzeczy może myśleć sobie przeciętny człowiek, z którym chcesz ubić interes. Myśli: on jest extranjero. On jest gringo. On jest biały. On jest turystą. On jest głupi. I na pewno bogaty. Jest z dzieckiem, więc nie będzie się kłócił. I ta jego żona wydaje się być taka uśmiechnięta. A zrobię go w konia. Nie będzie wiedział gdzie pójść. A nawet jak pójdzie i tak ma samolot za tydzień pewnie. Oszukam go na 40 dolarów. Albo nie. Jest z dzieckiem, nic nie zrobi to na 100 dolców. Hehehehe. Tak właśnie było z facetem z wypożyczalni samochodów. Wróciliśmy po 24 godzinach szczęśliwego użytkowania, zaparkowania w naszym przydomowym garażu strzeżonym, z samochodem idealnym jak bum cyk cyk. Jednak przy oddaniu dopatrzył się ryski na światle. Ooooo i nas masce też są! I na oponie. Ryski, które znikają jak weźmie się szmatę, napluje siarczyście i przetrze. Cała sytuacja kosztowała nas sporo nerwów i 100 dolarów niezwróconego depozytu. Co z tego, że kupiliśmy pełne ubezpieczenie samochodu. To jest inna sprawa, bardzo mi przykro. Chcą Państwo kopie kontraktu? Nie, nie mogę dać on jest tylko dla mnie. A z resztą i tak sekretarki nie ma, więc nie. Tak, idźcie sobie jak chcecie na policje, nie interesuje mnie to, proszę wyjść natychmiast, bo wezwę ochronę. Poszliśmy. Ale na policję oczywiście. Policję dla turystów, która na Filipinach działała całkiem sprawnie. Całą sprawę po krótce opisaliśmy, zostaliśmy od razu wsadzeni w radiowóz, przejechaliśmy do innego departamentu, dostaliśmy autoryzowanego tłumacza, było już trochę późno, więc odwieziono nas do domu. Radiowozem :D. Umówiliśmy się następnego dnia. Policjanci przyjechali rano pod nasz blok razem z tłumaczem, pojechaliśmy dalej załatwiać sprawy do biura ochrony konsumenta. Byłam oczarowana.  Sprawnością i jakością działań policji. Mimo tego, że sprawa jest nadal w toku i jeszcze pewnie potrwa, nie odpuszczę!!! Cóż, nasz nieuczciwy facecie z wypożyczalni, skąd mogłeś wiedzieć, że ci przyjemniaccy z dzieckiem będą tak zdeterminowani? Skąd mogłeś wiedzieć, że nie wylatujemy za chwilkę i jesteśmy bogaci w czas, a nie w zielone? Skąd mogłeś wiedzieć, że nie każdy biały jest głupi i naiwny? Teraz się dowiesz amigo. Wrrr.         Post Facet z wypożyczalni samochodów pojawił się poraz pierwszy w Hit the road - blog podróżniczy.

Moja DROGA Panamo

HIT THE ROAD

Moja DROGA Panamo

Dlaczego Panama?

HIT THE ROAD

Dlaczego Panama?

Panama — pierwsze wrażenia

HIT THE ROAD

Panama — pierwsze wrażenia

Podóże w ciąży

HIT THE ROAD

Podóże w ciąży

Piękne chwile

HIT THE ROAD

Piękne chwile